„Nasza impulsywność w połączeniu z lekkomyślnością sądów daje w sumie ciasnotę poglądów i brak wyrozumiałości dla drugich, co ma nader smutne następstwa w życiu społecznym. Polak nie może zrozumieć, że ktoś może gorąco kochać Ojczyznę, a zarazem należeć do innej partii, niż on… Zwykle przeciwnika politycznego uważa się za osobistego wroga. Dlatego nie mamy zdrowej opozycji, bo oponenci dają się ponosić uczuciu, a rządzący nie mają tyle opanowania nad sobą, żeby spokojnie wysłuchać opozycji. (…) Uczuciowość w połączeniu z brakiem karności rodzi kłótliwość, wzajemne i nieproduktywne zwalczanie się”.

Słowa redemptorysty Ojca Mariana Pirożyńskiego pochodzą z książki „Kształcenie charakteru” wydanej w… 1946 roku.
Dlaczego je przypominam? Bo marzy mi się powołanie w naszym państwie Polskiej Akademii Służby Publicznej (PASP). Jednym z patronów Akademii mógłby być właśnie Pirożyński.

Celem PASP byłoby kształtowanie charakterów ludzi, którzy chcą służyć Polkom i Polakom. Dziś brakuje szkoły, która byłaby szkołą życia politycznego. Szkoły kształtującej postawy, dającej wiedzę i rozwijającej umiejętności potrzebne do bycia politykiem. Politykę definiuję tutaj jako dbanie o dobre wspólne.

Powołana do życia w 1990 r. Krajowa Szkoła Administracji Publicznej kształci tylko urzędników administracji centralnej. Kandydaci na prezesów organizacji społecznych, radnych, senatorów i posłów trafiają do polityki bez przygotowania. Mają najczęściej do wyboru dwie ścieżki. Pierwsza polega na uczeniu się na własnych błędach. Pytanie, czy ktoś z nas zdecydowałby się na lot samolotem, gdyby wchodząc na jego pokład, dowiedział się, że pilot będzie się uczył pilotowania w trakcie lotu? Kto z nas poddałby się operacji na otwartym sercu, którą przeprowadzałby chirurg bez szkoły? Druga ścieżka nauki to działalność w młodzieżówkach partyjnych. Ale tam co najwyżej uczą, jak wbić nóż polityczny w plecy kolegi z listy wyborczej.

Ryba psuje się od głowy. Jakich mamy polityków, takich mamy obywateli. Zanim wytyczymy kierunek jazdy autobusu, trzeba do niego zaprosić właściwych ludzi. Po pierwsze „kto”, po drugie „co”.
W listopadzie 2015 roku przygotowaliśmy specjalny czterostronicowy dodatek do dziennika „Rzeczpospolita” promujący idee PASP. Nakład 60 tysięcy egzemplarzy. Rezultat? Kilka pytań od obywateli…

Z nowym rokiem nowym krokiem. Postanowiłem, że w styczniu wyślę list ws. Akademii do Premiera Morawieckiego. Może idea PASP znajdzie uznanie u nowego szefa rządu. Proszę trzymać obywatelskie kciuki.

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru „TS” (01/2018) do kupienia w wersji cyfrowej na stronie „Tygodnika Solidarność”.