Czy uważasz, że osoby wybrane na radnych powinny pracować na rzecz lokalnej wspólnoty, a nie dla swojego środowiska politycznego? Czy jesteś zdania, że z racji pełnionej funkcji, radni powinni otrzymywać odpowiednio wysokie wynagrodzenie (wraz z objęciem ubezpieczeniami społecznymi). Czy zgadzasz się, że zamknięta powinna być dla nich droga umożliwiająca pracę we wszystkich jednostkach samorządu terytorialnego i podległych im instytucjach?

Jeżeli na wszystkie pytania odpowiedziałeś twierdząco, to może Cię zainteresować inicjatywa stowarzyszenia „Wolne Miasto Łódź”, które wysłało do posłów apel o zmianę prawa w duchu postulatów zawartych w powyższych pytaniach.

„Nasz apel uzasadniamy przekonaniem o prawomocności reguły, iż realizowanie demokratycznego mandatu wymaga istnienia silnych więzi polityka z wyborczym zapleczem politycznym, czyli z nami, obywatelami. Jednakże wbrew demokratycznej kulturze politycznej, samorządowcy większość dochodów uzyskują z pracy w instytucjach publicznych, zatrudniani przez innych polityków. Dzieje się tak pomimo tego, że obowiązująca ustawa o samorządzie gminnym zabrania radnym pracowania w urzędzie gminy, w której sprawują mandat. W naszej wspólnocie samorządowej, w Łodzi, radni perfekcyjnie potrafią omijać ten zakaz, zapewniając sobie finansowe eldorado” – napisano w apelu.

Jak wygląda eldorado w praktyce? Pierwszym sposobem jest podjęcie pracy nie w samym urzędzie miasta Łodzi, ale w jednej ze spółek miejskich. Przykładowo w 2016 roku dyrektorem ds. eksploatacji w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym był radny Jan Mędrzak i dzięki temu zarobił 221 119,26 zł, a radny Paweł Bliźniuk z PO w Łódzkiej Spółce Infrastrukturalnej 72 061,32 zł
Drugim sposobem omijania zakazu zatrudniania radnych w samorządzie jest wynagradzanie ich w innej jednostce samorządu terytorialnego lub instytucji jej podległej. Przewodniczący Rady Miejskiej Tomasz Kacprzak, jako zastępca dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego zarobił 134 150,27 zł. Z kolei Bartosz Domaszewicz z PO w WFOŚiGW uzyskał wynagrodzenie w wysokości 111 518,09 zł.

Apel o zmiany popieram, bo debata jest konieczna, ale warunkowo, z zastrzeżeniami. Bo np. co z nauczycielami i lekarzami? Samorządy są prawie monopolistycznymi pracodawcami w tych zawodach, więc taki zakaz pracy radnego w podległych samorządowi placówkach prowadziłby do utraty prawa zawodu. Podwyższenie wynagrodzeń dla radnych, czyli ich uzawodowienie ściągnie do polityki jeszcze więcej oportunistów, na dodatek społecznie będzie niezrozumiałe. Może więc uzawodowienie ograniczyć jedynie do przewodniczących rad i komisji organu samorządowego?

Rafał Górski

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru „TS” (03/2018) do kupienia w wersji cyfrowej na stronie „Tygodnika Solidarność”.