W zeszłym tygodniu burzę wywołał temat budowy zamku na terenie Natura 2000 Puszcza Notecka. Ktoś uznał, że można zarobić i wybudować zamek na sztucznej wyspie jeziora otoczonego lasem. Piękna okolica, cudowny krajobraz, cisza i dzika przyroda. A w środku, jak wrzód na d…, budowla gabarytami zbliżona do zamku w Malborku.
No i zaczęła się nagonka pod tytułem „Gdzie byli ekolodzy?”. Internauci, politycy i dziennikarze znaleźli chłopca do bicia. Jeden z zarzutów był taki, że Ocenę Oddziaływania na Środowisko przygotował profesor Piotr Tryjanowski, który podpisał się pod apelem naukowców przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej. Ciekawe, że zwolennicy PiS-u nie pokazują pisowskiej części CV profesora. A był on przez wiele lat ekspertem Instytutu Sobieskiego. Fundacji, która dostarcza kadr i analiz dla partii Prawo i Sprawiedliwość.

Moim zdaniem,  sprawa zamku świadczy o lenistwie, głupocie i strachu, które cechują członków lokalnych i ogólnopolskich elit. Tych przedstawicieli elit, którzy byli na swoich stanowiskach, kiedy rządziło PO-PSL i kiedy teraz rządzi PiS. Bo przygotowanie i budowa inwestycji zahaczyła o jedną i drugą grupę trzymającą władzę. Kogo zaliczam do elity? Posła i radnego, wójta i urzędnika, dziennikarza i naukowca, księdza i nauczyciela, prezesa firmy i fundacji, leśnika i policjanta.

Zamek w Puszczy Noteckiej to nie jest budowa domku jednorodzinnego. Ogromna inwestycja, której nie można nie zauważyć. Z jakiś przyczyn afera wybuchła dopiero teraz, kiedy zamek jest na ukończeniu. Jakich? Intuicja podpowiada mi, że chodzi o kompletny brak troski o dobro wspólne ze strony elit. I to nie tylko elit lokalnych. Bo przecież takim inwestycjom powinni zapobiegać członkowie elit ogólnopolskich, w szczególności pracujący w Warszawie. Ryba psuje się od głowy, a państwo od stolicy. Przecież to w Warszawie mamy kwatery główne NIK, ABW czy CBŚ. To w stolicy mamy ministerstwa i sejm, które są źródłem prawa zagospodarowania przestrzennego i ochrony środowiska. To w stolicy są redakcje największych mediów, które mają pilnować interesu publicznego.

Zamek w Puszczy Noteckiej to kolejny przykład na to, że elity i państwo mamy w stanie rozkładu. Elity nic nie mogą albo nie chcą. Państwo też nic nie może. Tak jak przy truciu obywateli przez korporacje emitujące trucizny do atmosfery – przykład Mielca. Truciu obywateli przez smog samochodowy – przykład  Warszawy. Truciu obywateli przez pożary wysypisk – przykład Zgierza.

No, ale najważniejsze pytanie na dziś to: Gdzie byli ekolodzy? A, gdzie wy byliście, szanowni państwo?