„Mam wrażenie, że szczury w kanałach mają lepiej niż my. Bo my wdychamy świństwo, trujące świństwo. Wynocha! Wynocha! Wynocha! Nikt nigdy nie zrobił badania przesiewowego tego dymu. Nas zabija ten pył. Co tam jest to nikt nie wie.” To głosy z demonstracji w Mielcu, która miała miejsce w niedzielę palmową. Dlaczego 15 tysięcy obywateli (1/4 miasta) wyszło na ulice, żeby powiedzieć NIE międzynarodowej korporacji Kronospan?

Po pierwsze bo firma powoduje zanieczyszczenie powietrza, wykazywane w pomiarach Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ), choć w oficjalnych dokumentach twierdzi, że nie przekracza norm. Do tego jak twierdzą mieleccy społecznicy „od lat bez pozwolenia emituje szkodliwe związki spod znaku Lotne Związki Organiczne (LZO)”. Służby, które mają chronić mieszkańców nie widzą w tym problemu, w tym sam marszałek województwa.

Po drugie bo firma powoduje zanieczyszczenie wód powierzchniowych, m.in formaldehydem. Zanieczyszczana jest zlewnia wód Babulówki (dopływ Wisły) od Potoku „Rów”, który przepływa przez teren firmy. Te zanieczyszczenia są rokrocznie wykazywane przez WIOŚ w raportach o stanie wód. I co? I nic.

Po trzecie bo nawet jeśli WIOŚ zechce (po interwencjach mieszkańców) skontrolować firmę bez zapowiedzenia w trybie „kontroli interwencyjnej” to jako urząd pracuje od 7:00 do 15:00. Kontrola w weekend jest niemożliwa. Nawet jeśli WIOŚ dojedzie już do Mielca, to z reguły nie jest wpuszczany na teren firmy tylko czeka na pozwolenie na sprawdzenie instalacji, nawet ponad godzinę. W tym czasie firma przechodzi z palenia tzw. „biomasą” np. na gaz ziemny i wyniki wychodzą wzorcowe. Nawet jeśli firma zostanie na czymś przyłapana, to dotychczasowe kary wynoszą 200-500 zł. Śmiech na sali.

Konkluzja: mamy słabe państwo, którego służby nie są wstanie obronić obywateli przez pasożytującymi na nich grupami interesu. Po prostu służby nic nie mogą a ich działania regulują jakieś prehistoryczne ustawy i rozporządzenia. Polskie prawo ochrony środowiska w kontekście przemysłu to ponury żart. Wielkie koncerny potrafią je bez problemu obchodzić. Albo łamać. A obywatelom śmieją się w twarz. Czy Panie i Panów na ulicy Wiejskiej w stolicy interesują takie sprawy? Czy tylko „wielka” polityka spod znaku „kopania się po kostkach”?

Polecam materiały filmowe dotyczące protestu w Mielcu: