Podczas gdy przez ostatnie 2 lata wielu ministrów osiągnęło bezprecedensowe sukcesy „dobrej zmiany”, nie daje się tego zaobserwować na kolei. Przeciwnie – jest gorzej niż za pierwszego rządu PiS. Wtedy 63-kilometrowy odcinek Skierniewice – Łódź Widzew zmodernizowano w ciągu 22 miesięcy, przy cały czas czynnym 1 torze. Dzisiaj na modernizację 3 razy krótszego odcinka Warszawa – Grodzisk Mazowiecki całkowicie zamknięto ruch na rok. Wg PKP PLK remont przy czynnym 1 torze trwałby 33 miesiące!

Już rząd Ewy Kopacz dał się wmanewrować kolejarzom w pomysł na „przyspieszenie” wlokących się remontów: całkowite zamykanie linii na roboty, zamiast jak wcześniej tylko jednego toru. Skończyło się tak, że linie zamknięto całkiem, a roboty trwają tyle samo. Np. linia do Lublina będzie robiona 4 lata. A przez to brakuje wagonów do wywozu węgla z kopalni, a wkrótce do dowozu kruszyw na budowy. Bo przez objazdy skład nie obraca w 2 doby, tylko w 3. Do tego konieczny był zakup wielu lokomotyw spalinowych, których w Polsce nie było w nadmiarze, bo objazdy są po liniach niezelektryfikowanych.

Ale najgorsze jest coś innego. Cały plan modernizacyjny sieci kolejowej opracowany za czasów Sławomira Nowaka minister Adamczyk realizuje niemal bez żadnej korekty. A to oznacza, że sztandarowy postulat skończenia z modelem rozwoju polaryzacyjno-dyfuzyjnego na rzecz rozwoju równomiernego (mylonego ze zrównoważonym) w sektorze kolejnictwa nie jest realizowany. Do Polski powiatowej wracają posterunki policji i poczty, ale kolej już nie.

Tymczasem w ramach tych samych funduszy regionalnych można byłoby wyremontować znacznie więcej lokalnych linii i przywrócić kolej do Polski powiatowej, gdyby zrezygnować z systemów zdalnego sterowania ruchem kolejowym, które podwajają koszty projektów, a na liniach lokalnych, z często zaledwie 5 parami pociągów na dobę, są nonsensem, kosztownym gadżetem. W warmińsko-mazurskim wszystkie środki przeznaczono na zrobienie jednej linii Olsztyn – Braniewo, za to na bogato. Kursują nią… 3 pary pociągów dziennie. Za to do Mikołajek, Mrągowa, Fromborka i Tolkmicka nadal pociągiem nie dojedziemy, z powodu stanu linii. A prezesem PKP PLK został za PiS dyrektor zakładu spółki w tym regionie. W uznaniu zasług?

I tak mimo zmiany rządzących na tych ze słusznymi hasłami Polska nadal będzie jedynym krajem Grupy Wyszehradzkiej bez powszechnego dostępu do kolei. W Czechach jest 1 miasto powyżej 10-tysięcy mieszkańców bez kolejowych połączeń pasażerskich, na Węgrzech 6, na Słowacji 8. W Polsce aż 100.

PS. Przekaż swój 1% podatku INSPRO, by pomóc nam patrzeć władzy na ręce. Rozliczając PIT, wpisz nr KRS 0000 19 19 28.

Rafał Górski

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru „TS” (10/2018) do kupienia w wersji cyfrowej na stronie „Tygodnika Solidarność”.