„Amerykańscy historycy dzielą się na dwie grupy. Historyków II wojny światowej i historyków Holokaustu. Pierwsi są bardzo obiektywni i profesjonalni. Ich reakcja na moją książkę była bardzo spokojna i rzeczowa. Zebrałem od nich bardzo pochlebne opinie. Druga grupa – historycy Holokaustu – składa się niemal wyłącznie z badaczy żydowskiego pochodzenia. Oni moją książkę uznali za herezję, a użycie słowa «Holokaust» za skandal” – to fragment wywiadu z prof. Richardem Lukasem, który przeprowadził Piotr Zychowicz w 2012 roku, na portalu bibula.pl.

Książka profesora nosi tytuł „Zapomniany holocaust”. W USA została wydana w 1986 roku. Autor opisuje w niej cierpienia Polaków podczas II wojny światowej. Lucas uważa, że nie ma powodu, dla którego nie można nazwać tego, co nas spotkało, również Holokaustem. Jego zdaniem polskie ofiary nie były gorsze od żydowskich. To wzbudza oburzenie części Żydów, którzy sądzą, że mają patent na słowo „holocaust”.

Na wspomniany wywiad i książkę trafiłem w ubiegłym tygodniu, szukając prawdy o przyczynach burzy, jaka wybuchła w związku z nowelizacją ustawy IPN-u. Książka została całkowicie przemilczana przez „New York Times” („NYT”), który ma ogromny wpływ na sposób myślenia amerykańskich elit. Jednocześnie „NYT” szeroko rozpisywał się o „Sąsiadach” Jana Tomasza Grossa. Przypadek?

Inny trop, w poszukiwaniu prawdy o obecnym kryzysie polsko-izraelsko-amerykańskim, doprowadził mnie do Aktu 447. Znanego w USA jako „Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST) Act of 2017”. Ciekawe, że w debacie publicznej tak niewiele się mówi o tej ustawie, która teraz czeka na podpis prezydenta Donalda Trumpa. A temat znany jest już przynajmniej od czerwca 2009 roku, kiedy to w Pradze odbyła się pięciodniowa międzyrządowa konferencja „Mienie ery holokaustu”.

Gdy Akt 447 stanie się prawem w USA, to międzynarodowe organizacje żydowskie będą miały ułatwione zadanie przejmowania znajdujących się w Polsce nieruchomości, które należą do Skarbu Państwa lub samorządów. Wartość tego majątku szacuje się na ok. 65 mld dolarów. Ustawa 447 dawałaby też Departamentowi Stanu USA prawo do wspierania na drodze dyplomatycznej wszystkich, którzy chcieliby odzyskać dawne żydowskie majątki w Polsce, a które nie mają swoich spadkobierców.

Czy awantura o ustawę IPN może być zasłoną dymną dla procedowania i wdrażania Aktu 447? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Gdy jednak nie wiadomo, o co chodzi, warto pójść tropem starej mądrości ludowej, że chodzić może o pieniądze.

Rafał Górski

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru „TS” (06/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.