„W UE jest obecnie 20,9 mln MŚP (małych i średnich przedsiębiorstw – przyp. red; 93% z nich zatrudnia mniej niż dziesięciu pracowników), ale tylko 619 tys. eksportuje poza granice UE. W warunkach liberalizacji, jakie powstaną w wyniku zawarcia CETA, takie MŚP będą musiały stawić czoła silnej konkurencji ze strony dużych północnoamerykańskich korporacji transnarodowych, co zagrozi istnieniu 90 mln miejsc pracy (67% całkowitego zatrudnienia) w tych MŚP”.

To fragment uzasadnienia Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiego, która zarekomendowała odrzucenie umowy CETA podczas głosowania 8 grudnia 2016 roku. Zdaniem Komisji umowa doprowadzi do wzrostu nierówności i napięć społecznych, gdyż pogłębi różnice w zarobkach między pracownikami wykwalifikowanymi a niewykwalifikowanymi. Komisja dostrzega również wyraźną rozbieżność między poziomem ochrony przewidzianej dla przedsiębiorców a poziomem ochrony interesów i praw pracowniczych. W uzasadnieniu czytamy, że w CETA nie ma ani jednego rozdziału zawierającego konkretne środki wsparcia dla MŚP.

Czy stanowisko Komisji było przedmiotem debaty publicznej w naszym państwie? Nie. U nas „elity” dyskutują o „wigilijnym pasztecie” w Sejmie i wyjeździe pana Ryszarda Petru na Maderę.

14 stycznia, na zaproszenie przewodniczącego Sławomira Izdebskiego, brałem udział w debacie o CETA podczas kongresu OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. W odpowiedzi na pytanie moderatora „Dlaczego obywatele są zaniepokojeni CETA?” odpowiedziałem, że wynika to z braku rzetelnej informacji o szansach i zagrożeniach ze strony umowy. Dziwne, bo zarówno PO w poprzedniej kadencji, jak i PiS w obecnej, kontrolują media publiczne i strony internetowe ministerstw. Podczas debaty przedstawiciel Ministerstwa Rolnictwa, opowiadając o zaletach CETA, powoływał się na analizę pt. „Wpływ Kompleksowej Umowy Gospodarczo-Handlowej (CETA) UE-Kanada na sektor rolno-spożywczy Polski”. Niestety brak jej na stronie Ministerstwa Rolnictwa. Dobra zmiana polega na tym, że na stronie Ministerstwa Rozwoju 14 października 2016 r. opublikowana została „Analiza gospodarczo-handlowa umowy CETA dla polskiej gospodarki i przedsiębiorców”. Problem z nią mam taki, że koncentruje się przede wszystkim na szansach dla Polski, traktując zdawkowo zagrożenia. Dodatkowo skandalem jest, że obywatele mogli zapoznać się z nią dopiero na 13 dni (!) przed szczytem UE-Kanada, na którym planowano podpisać umowę.
Czy Państwo czują się zaniepokojeni CETA, w kontekście polskiej racji stanu? Jeśli tak, proszę o zapytanie swojego europosła o CETA przy pomocy narzędzia „CETA-CHECK!” na stronie www.obywateledecyduja.pl.

Rafał Górski

Tekst pochodzi z najnowszego numeru „TS” (04/2017) dostępnego również w wersji cyfrowej na stronie „Tygodnika Solidarność”