„W naszym kraju dzieją się rzeczy barbarzyńskie, a niektórzy z zewnątrz traktują Polskę jako kraj, gdzie wszystko można, chociaż w ich krajach tego nie można. Trzeba z tym skończyć” – podkreślił prezes PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie z Radiem Łódź. „Tu trzeba być zdecydowanym i w imię zwykłego humanitaryzmu, a także w imię obrony godności naszego kraju, który nie może być śmietnikiem dla Europy” – powiedział Kaczyński. Te słowa wypowiedziane w styczniu br. dotyczyły wprowadzenia nowych przepisów o ochronie zwierząt. Przypominam je, bo wkrótce projekt nowelizacji ustawy w tej sprawie mają złożyć do sejmu posłowie PiS. Jedna ze zmian dotyczy zakazu hodowli zwierząt na futra.

Społecznicy z organizacji pozarządowych od lat dokumentują warunki takich hodowli, publikując regularnie nagrania pokazujące cierpienie zwierząt (pisaliśmy o tym w 37. numerze „TS”, w artykule „Zwierzęta ponad podziałami”). W 2013 r. Stowarzyszenie Otwarte Klatki opublikowało filmy i zdjęcia pochodzące z fermy norek w Pawłowie należącej do Rajmunda Gąsiorka, prezesa Polskiego Związku Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych (a także powiatowego radnego PO znanego ze sponsorowania kampanii jednego z senatorów Platformy). Na nagraniach widać było liczne chore i poranione zwierzęta, przebywające w stłoczeniu w klatkach, niektóre na skraju wyczerpania.

Hodowca wniósł przeciw stowarzyszeniu pozew o zniesławienie, twierdząc, że nagrania nie pochodzą z jego fermy, a tabliczki z nazwą firmy mogły zostać spreparowane. Stowarzyszenie okazało się jednak przygotowane do bronienia swojej racji. W sprawie przesłuchano ponad 20 świadków – w tym osoby, które nagrały film, zapoznano się z pełnym materiałem oraz opinią biegłego na temat pokazanych na filmie danych z GPS wskazujących lokalizację nagrania, odbyła się wizja lokalna na fermie norek. Wyrok nadal nie zapadł, ale hodowca najwyraźniej zaakceptował dowody potwierdzające, że aktywiści przeprowadzili takie śledztwo na jego fermie, bo postanowił oskarżyć autorów filmu o wejście na teren fermy bez jego zgody.

„Norki, które potrafią poobgryzać się nawzajem do gołej kości, lisie szczenięta stawiające pierwsze kroki na podłożu z drucianej kraty, dorosłe lisy trzymane przez kilka lat w najciaśniejszych klatkach i wykorzystywane do rozmnażania stada – mimo że cierpią czasem z powodu urazów i chorób oczu. Widzieliśmy takie rzeczy zbyt często, by nazwać je incydentami lub zaniedbaniami” – mówi „Tygodnikowi Solidarność” Julia Dauksza, wolontariuszka Stowarzyszenia Otwarte Klatki.

Szacunek dla społeczników walczących w tej sprawie. Trzymam kciuki za Prezesa.

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru „TS” (42/2017) do kupienia w wersji cyfrowej na stronie „Tygodnika Solidarność”.