Rząd podsumowywał rok swojego rządzenia. Dziś moje podsumowanie z pozycji lewicowo-patriotycznych. Jeden plus i jeden minus.

Kluczowym plusem rządów Zjednoczonej Prawicy (PiS, SP, PR) jest program „Rodzina 500 plus”. PiS spełnił swoją obietnicę z kampanii wyborczej. Realizuje politykę społeczną, której brakowało od 1989 roku. Wspiera rodziny niezamożne, ubogie i wielodzietne. Według szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pomoc w wysokości 500 zł może otrzymać blisko 2,7 mln rodzin, w tym 1,6 mln rodzin z dwójką dzieci, 267 tys. z trójką i 60 tys. z czwórką i większą liczbą dzieci.

Program 500+ nie jest pozbawiony wad i… chciałoby się powiedzieć „lepszy rydz niż nic”. Czekam na jego ewaluację. Moim zdaniem potrzebne jest górne kryterium dochodowe uprawniające do otrzymania wsparcia. Zaoszczędzone pieniądze powinny wspierać rodziny najuboższe z jednym dzieckiem. Potrzebne są też rozwiązania przeciwdziałające temu, o czym mówił Matthew Spalding, ekonomista i obserwator polityki społecznej: „W kulturze zależności bieda staje się pułapką, a beneficjenci są w niej uwięzieni”. To największe wyzwanie przed programem 500+. Większe niż znalezienie na niego funduszy. Szkoda, że tak mało o nim mówi się w debacie publicznej.

Największy minus rządów Zjednoczonej Prawicy to brak debaty narodowej poświęconej umowie CETA oraz zgoda na jej tymczasowe stosowanie. Rząd nie znalazł przez rok czasu na rozmowę z obywatelami o umowie, która dotyczy każdego z nas i przyszłych pokoleń. Gdyby nie organizacje obywatelskie, temat pozostałby pod dywanem. Sprzeciwiam się CETA z wielu powodów, m.in. w artykule 25.2 umowy mamy zapisy o dialogu dotyczącym kwestii z zakresu dostępu do rynku biotechnologii. Dialog dwustronny między UE a Kanadą ma w przyszłości dotyczyć „zatwierdzania produktów biotechnologicznych na terytorium Stron”. Gdy czytam, co szykują nam elity polityczno-biznesowe, przypominają mi się słowa Jana Pawła II:

„Możemy tylko z obawą spoglądać na ogromne możliwości odkrywane w dziedzinie nauk biologicznych. Nie jesteśmy jeszcze w stanie ocenić zaburzeń biologicznych, które mogą wyniknąć z nieprzemyślanych manipulacji genetycznych i rozwijania bez skrupułów nowych form życia roślinnego i zwierzęcego, nie wspominając już o zupełnie niedopuszczalnych doświadczeniach nad życiem ludzkim. Oczywiste jest, że w tak delikatnej dziedzinie obojętność czy odrzucenie najbardziej podstawowych norm etycznych zaprowadzi ludzkość na sam próg autodestrukcji”.

Rafał Górski

Wersja cyfrowa artykułu, który ukazał się w najnowszym numerze „TS” (48/2016). Cały numer do kupienia na stronie „Tygodnika Solidarność”