Trwają konsultacje społeczne w sprawie rządowego projektu ustawy dotyczącej znakowania żywności wolnej od GMO. To dobra wiadomość dla konsumentów! Pozostaje oczywiście zawsze pewien niedosyt. Projekt ustawy zakłada wprowadzenie jednolitych przepisów w sprawie znakowania żywności, ale… nie zakłada wprowadzenia jednolitego oznaczenia. Trochę szkoda, ale milowy krok w dobrą stronę został wykonany. Teraz jest czas na dyskusję i rozważenie różnych opcji.

Od początku maja ruszyły konsultacje społeczne, by stwierdzić, czy ustawa jest pożądana przez obywateli. Myślę jednak, że o to nie ma się co martwić, gdyż w sondażu przeprowadzonym przez Millward Brown dla Instytutu Spraw Obywatelskich wyniki świadczyły jasno – ponad 73 procent Polaków chce wprowadzenia oznaczenia „wolne od GMO”. Wśród rodziców dzieci do lat dwóch ten wynik był jeszcze wyższy – 90 procent. Do końca konsultacji pozostały dwa tygodnie, dlatego warto oddać głos w tej sprawie. Zachęcam Państwa do zapoznania się z informacją na www.chcewiedziec.pl, gdzie można wysłać swoją opinię na ten temat.

Jakie będą plusy takiej ustawy? Przede wszystkim świadomość konsumenta, co trafia na jego stół. A jak mawiają: „Jesteś tym, co jesz”. Poza tym to także możliwość wyrównania szans na rynku rolników ekologicznych z tymi wielkoobszarowymi, co może wpłynąć korzystnie na ceny zdrowej żywności. Przepisy te będą służyły również pracom resortu rolnictwa nad zwiększeniem wykorzystania naszego, krajowego białka w produkcji pasz wolnych od GMO. Nie stawia się też przeszkód dla produktów oznakowanych jako „wolne od GMO” wyprodukowanych w innych krajach, takich jak Austria, Niemcy czy Francja, gdzie istnieją dobrze działające systemy znakowania produktów wyprodukowanych bez użycia GMO.

Sprawy związane z GMO łączą Polaków jak niejedna historyczna obrona przed najeźdźcą – ponad podziałami, po lewej i po prawej stronie barykady. Jeśli do tego dodamy obawy ludzi o wpływ na zdrowie czy kwestie religijne, etyczne bądź światopoglądowe, to dochodzimy do wniosku, że to rzeczywiście ma sens. A co po konsultacjach? Jeszcze UE musi się zapoznać z projektem i wydać postanowienie w tej sprawie. Tego możemy się spodziewać po wakacjach. Później kolejne prace legislacyjne i prawdopodobne, że w przyszłym roku powieje wiatr korzystnych zmian. A wszystko zaczęło się w 2008 roku, kiedy Instytut Spraw Obywatelskich rozpoczął kampanię na rzecz oznaczenia produktów wolnych od GMO.

Rafał Górski

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru „TS” (21/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej na stronie „Tygodnika Solidarność”.