W NOWYM ROKU 2018 ŻYCZĘ PAŃSTWU SKOKOWEGO WZROSTU UŻYWANIA ZWROTÓW: „zrobiłem”, „osiągnąłem”, „nie zrealizowałem”. O co chodzi? Pamiętają państwo grudniową okładkę „Wprost”? Tę ze zdjęciem premiera Morawieckiego. Moją uwagę przykuło zdanie „Co uda się zrealizować?”. Towarzyszyło ono tytułowi: „Ofensywa Morawieckiego.

Bronić, rozwijać, wspierać. Walka o interes Polski, przyjazne państwo, solidarność społeczna”. Zdanie to przypomniało mi rozmowę z Magdą, moją żoną, która w połowie roku zauważyła, jak wielu jej klientów używa terminów „udało się” i „uda się”. Magda pomaga ludziom w procesie zmiany – doradza, robi coaching, szkoli. Okazuje się, że systematycznie w rozmowach o tym, co zrobiliśmy lub co planujemy zrobić, pojawiają się wspomniane terminy. Przykładowo, „udało mi się dziś wykonać plan”, „udało mi się przekonać zespół”, „może jutro uda mi się coś napisać” itd. itp. W czym problem, ktoś zapyta. Otóż używając tych zwrotów, osłabiamy wpływ naszej pracy na rezultat, jaki osiągnęliśmy. Oczywiście, może być tak, że leżeliśmy na kanapie i rezultat spadł nam z nieba. Albo wygraliśmy w totolotka. Statystycznie jednak szczęście, czyli łaskawy nam Pan Los, jest tylko uzupełnieniem solidnej pracy, którą wykonujemy, żeby osiągnąć cel. I warto ją docenić w komunikowaniu światu tego, co zrobiliśmy. Nie umniejszajmy samych siebie – zostawmy to innym. Z kolei mówiąc „co uda mi się zrealizować?” lub „może uda mi się to zrobić”, już na początku akcentujemy przypadek zamiast brać odpowiedzialność za nasz plan i koncentrować się na dobrym zarządzaniu. Przez ostatnich kilka miesięcy wyostrzyłem słuch na terminy „udało się” i „uda się”. I jestem zaskoczony, jak często są one używane w polskiej debacie publicznej, w gazetach i telewizji, w rozmowach w pracy czy przy rodzinnym stole. Polecam wsłuchać się w głosy wokół i sprawdzić, czy mówię prawdę, czy fantazjuję.

Rafał Górski